sex_6257

Wojsa Wojsa – piosenka klubowa

Wojsa, Wojsa

Papież Taternictwa (na melodię Jolka, Jolka)

 

Wojsa, Wojsa pamiętasz zapych ze snu, D A h

Gdy krzyczałeś: „daj mi blok!  D A h

Wybierz chociaż te linę, coś ze mną zrób,  D A h

nie zostawiaj mi luzu, o nie”. D A G

 

Żebrząc wciąż o magnezję, gnałem przez parch,

Bicek rzęził ostatkiem sił,

Aby być znowu w stanie, śmiać się i drwić,

Wszystko było tak proste w te dni.

 

Doris spała pod ścianą, schlana jak szpak,

Niechaj klin wyprostuje jej sny!

Bełkotała, że nigdy, nigdy aż tak…

słodkie były jak pigwa jej łzy.

 

Magnezjowałem, w cruxie pod stanem,  e D e D

Ciąg mnie przeganiał, pod przelot znów wracałem,  e D  G A

Dane nam było, srogie zapchanie,  e D e D

Następne przejście, (będzie) może za sto lat.  e D  G A

 

Szlakiem szłaś kukuryno, a ja ciągle tam,

Wciąż wisiałem nie mogąc spaść,

znów myślałem o bloku, bloku lekkim,

na kostce niepewej, aż strach.

 

Mąż twój siedział na weście, uwielbiał krzon,

narzeczoną miał kiedyś jak sen,

Z autobusem filanców zdradziła go,

nigdy nie był już sobą, o nie.

 

Magnezjowałem, w cruxie pod stanem,

Ciąg mnie przeganiał, pod przelot znów wracałem,

Dane nam było, srogie zapchanie,

Następne przejście, (będzie) może za sto lat.

 

Srogim szliśmy parchem, i rzadko tak,

Wypełzaliśmy na lity pion,

Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas,

Gleba była o dwa kroki stąd.

 

Nie wiem ciągle dlaczego, zaczął to tak,

Czemu się zapchał, też nie wie nikt,

Są wciąż różne warianty, nie trafiam wciąż w stan,

No i nic nie jest proste w te dni.

Opublikowano w Klubowicze | .