Północny Filar Szchary

Przejścia górskie i sportowe w 2016 roku

Po raz kolejny przypadło mi podsumowanie klubowych przejść z całego roku. Z przyjemnością mogę stwierdzić, że był to dla nas kolejny bardzo udany rok. Ba, nawet przełomowy!   Zauważyć można stopniowy rozwój, od wspinaczki sportowej, przez letnią i zimową działalność tatrzańską po wspinaczki w górach typu alpejskiego.

Czytaj dalej

15034222_1174242586002181_462009265_o

IV. rocznica końca świata

Doskonale wiemy, że kalendarz majów układali stażyści z politechniki Machu Picchu i popełnili kardynalny błąd obliczeniowy. Od czterech lat dzielni sakwowicze, udają się w miejsce na tyle wysokie, by zapewnić nam przetrwanie. Wykorzystując zaawansowane modele matematyczne, nasi najznamienitsi inżynierowie, wyznaczyli termin armagedonu na 2016 rok. Ostateczna apokalipsa nastąpi 10 grudnia o 07:28. Najlepsze widoki na masową zagładę zapewnia miejsce stojące na Diablaku, najwyższym ze szczytów królowej Beskidów. Lawiny, choroba wysokościowa i filipińska oraz przewieszona kosówka to tylko niektóre z zagrożeń czyhających na nocnych zdobywców „sentiero della rosa” prowadzącej na szczyt.

Czytaj dalej

wp_20160910_06_22_42_pro

GTW cz.1

Od dawna chciałem sprawdzić jak wygląda Grań Tatr Wysokich. Nie mam tutaj na myśli popularnych miejsc, jak Żabi Koń czy Grań Mięguszy, ale te długie i kruche odcinki, które w obiegowej opinii są głównym problemem w przypadku przejścia całości. Czy rzeczywiście jest tak strasznie jak mówią? Takie graniówki to niezbyt popularna dyscyplina, nie ma zbyt wiele relacji, jedyny sposób żeby to sprawdzić to wybrać się tam samemu.

Czytaj dalej

dscn0520

Żelazne percie i nie tylko

Na jednym ze spotkań czwartkowych postanowiliśmy, razem z Szymonem, wybrać się w wakacje na dłuższy wypad w góry. Długo zastanawialiśmy się jakie góry atakować. Wybór padł na Alpy. Dla mnie miał to być pierwszy wyjazd w te rejony, Szymon natomiast miał już na koncie kilka ciekawych trzytysięczników, dlatego rozważaliśmy przekroczenie granicy 4000 m n.p.m. Myśleliśmy też o zabraniu naszych szosówek i przejechaniu paru sławnych alpejskich podjazdów. W planach zaczęła się przewijać Austria lub Włochy. Lista osób, które miały nam towarzyszyć ciągle się zmieniała. Ostatecznie postanowiliśmy jechać tylko we dwójkę, wybierając Dolomity jako nasz cel. Szymon był tam już kilka lat wcześniej, miał więc przygotowaną całą listę szczytów do zdobycia i sporą wiedzę o rejonie.

Czytaj dalej