Słownik SAKWY

Poniżej prezentujemy Sakwowy Słownik, przeznaczony do użycia dla kuców i innych ciućmierzów! Chcesz wiedzieć o czym rozmawiają starsi, klubowi koledzy? Tu znajdziesz odpowiedź!

Praca zbiorowa.

UWAGA AKTUALIZACJA! Jesteś leniwym kucem i nie masz czasu czytać jeszcze raz wszystkiego? Stare hasła oznaczono szarym kolorem!


Akwalung – kutafalk z przymocowanymi doń dwoma bulbulatorami za pomocą parcianej plecionki lub rzemienia. Może być przydatnym elementem wyposażenia ekspedycji  „Vedra z Tatránskich Pleš”.

10629643_496757990463082_6818039201268891008_n

Fundacja Wspierania Alkopinizmu

Alkopinizm – droga życiowa polegająca na walce człowieka ze własnymi słabościami, pozwala przekraczać granice, o których nawet się fizjologom nie śniło. Walka ta najczęściej jest nierówna i z góry skazana na porażkę.

Alpinizm jaskiniowy – bezsensowny trud zjazdów do ciemnego rynsztoku z zapasami chloru, w celu poczucia się bardziej podle, niż jest to możliwe na powierzchni. W takich właśnie pieczarach odbywają się obozy kołczingowe Szkoły Gorszego Jutra.

Arcybrukwa – król wszystkich brukiwarzy, Boska Rzodkiew zesłana ze świata warzyw. Potrafi zaadoptować się do każdych warunków, może wypić dużo, może wypić mało, może użyć jakiejkolwiek używki, w jakiejkolwiek ilości, ale zawsze zbrukwi się jak trzeba. Insygniami władzy Arcybrukwiarza jest donica, w której „zasadza się” na spoczynek na najgrubszych melanżach. Podczas koronacji arcybrukwy, kolejny następca zostaje w honorowym pochodzie wniesiony w wielkiej donicy do AKŻtu. Następnie do donicy lany jest chlor, który zostaje później przelany do papy sukcesora.

Atencjonista – osobnik chcący zaistnieć w grupie kuców, nie posiada jednak ani żelaznego zgięcia, ani możliwości adhezji do jurajskich połogów. Wzgardzany w grupie podejmuje się różnych wyzwań mających dowieść jego zasług, determinacji, czy też, aby zwabić kukuryny. Często pokutuje poprzez swoje błędne decyzje – jest bity, pompowany chlorem, czy majonezem. W innych sytuacjach pójdzie taki do kebaba i krzyknie tak, aby wszyscy słyszeli: „założę się, że nie zrobicie tak ostrego, że nie zjem”. Później zrobi się mu niedobrze, zwróci wszystko, ale będzie krzyczał w niebogłosy, że było pyszne i że wcale nie ostre, rozciągając się po trotuarze. I po co to? Interpretację pozostawiam czytelnikowi.

Batonik – przyjaciel każdego Brukwiarza, artefakt ten potrafi wyratować z niejednej opresji. Jest także dobrą wymówką, kiedy Brukwiarz pragnie „zaginąć” na imprezie na nieokreślony czas, w nieokreślonym miejscu. Po kilku godzinach lub dobach absencji, na pytanie pijanego motłochu „Gdzie byłeś?”, odpowiedź „batonik” jest wystarczająca.

Boczań – zmora każdego alkopinisty, to tam czyha na niego brukwa. Bywa również dodawany do jajówy.

Borhak hrdzawy – zazwyczaj ze stalowym pierścieniem bardziej skorodowanym niżli sam hak, który przyozdobiony jest dodatkowo starymi wstążkami (ponoć to one zaklinają hak, żeby nie wypadał); element typowo dekoracyjny, świadectwo minionych wieków. Ale i tak się w to wepniesz i będziesz szczęśliwy, więc nie marudź.

Borhak lepiony – słowackie bolce z lichej stali, wlepiane płytko w skale na kleju z kofoli i majonezu. Ostoja każdego horoleżcy. „borhák – lepená skoba osadená do vyvŕtanej diery

BrandysoPolus – gospodarz w zajeździe na Sokolymnos, prowadzi również płatną przystań dla rydwanów.

Brukiew – zwyczajowe określenie kuca dotkniętego brukwą. Genezą tego określenia jest uderzające podobieństwo z pewną rośliną, zarówno w wyglądzie jak i zachowaniu. Powszechnie używane zwroty: zasadzić brukiew, dorodna brukiew, nieuleczalny brukwiarz.

Brukwa –  określnie stanu w jakim znajduje się brukiew. Powoduje ją wiele czynników, od środków chemicznych, przez wyrypy, a skończywszy na chorobie wrodzonej.

Aiguille de Nuellepic

Aiguille de Nuellepic

Brzodellar – łestowy rejon, na którym znajdziemy kilkadziesiąt sektorów, oraz długie, kilkumetrowe ciągowe drogi po fakach w połogu; autorem większości dróg jest słynny Jacques de Trzemjallé. To tutaj w warunkach laboratoryjnych udało się stworzyć pierwsze ciągowe drogi jednego ruchu, a także kruche podmokłe dziadostwo uczynić sektorem klasy światowej. Nieopodal znajdziemy również masyw Aiguille de Nuellepic, gdzie możemy się zmierzyć z dwunasto wyciągowym klasykiem – Route de Croix.

Bulbulator – karafka na kompot sporządona z niedźwiedziego żołądka, noszona w tornistrze.

Burgundyzm – specyficzna odmiana boulderingu (lub bourgundingu) polegająca na spoczywaniu na kraszu, picu kawusi i perły na zmianę. Zakończenie jednego takiego obwodu sygnalizowane jest „dwójeczką”. Jednym słowem – Pantarej.

Cerata

Cerata

Cerata – wiatrówka sportowa z gumolitu lub innej nieprzepuszczalnej sztucznej substancyji; popularna w krajach byłego Związku Radzieckiego i w SAKWie.

Chachor – miejska legenda o tajemniczym brodaczu, który szwęda się nocami po mieście i z nienacka atakuje alkoholem przechodniów. Jeśli więc obudziłeś się pijany i nie wiesz, co się działo, być może prowadziłeś całkiem kulturalny tryb życia, nie miałeś żadnych niecnych planów wobec zeszłego wieczoru. Po prostu padłeś ofiarą Chachora. Odwrócił twoją uwagę rozmową o pogodzie, powiedział „popatrz tam” i wskazał palcem. Odwóciłeś się i rodziawiłeś japę, on w tym momencie podetknął niepostrzerzenie butelczynę i przechylił do dna  – pogrążyłeś się w głębokim śnie. Jego pogodne oblicze sprawiło, że nie nabrałeś podejrzeń, a czerwona lampka nie zdążyła się zapalić zanim została zalana. Klinuj śmiało, to nie twoja wina. Technika uspakajania własnego sumienia Chachorem należy do żelaznego kanonu uczonego w Szkole Gorszego Jutra.

Chlor – służy do odkażania papy pijanemu motłochowi. Skutkiem odkażenia jest przeniesienie się osobników do dżungli, rodem z filmów czytanych przez Krystynę Czubównę i degradacja mentalna do poziomu stada dzikich małpiszonów.

Cipior – partner ćwoczka, jest trochę jak taka wredna żona, zwyczajowo przyjęło się że Cipiory są mniejsze i kilka lat młodsze od ćwoczków.

Ciućmierz – pocieszny a zarazem poczciwy stary kuc, który większość rzeczy ogarnia jak płytowy wspinacz przewieszoną kosówkę. Ciućmierze odznaczają się wyjątkową pogodą ducha, a swoją pociesznością wzbudzają zachwyt całego otoczenia. Za każdym razem gdy spostrzeżesz ciućmierza złap się za ekspres i pomyśl trzy życzenia. Szanse że się spełnią są nikłe i stracisz OSa, ale próbować warto.

Ciuka – inaczej papa.

Czereśniak – swojski kuc, nieco nieokrzesany i przypałowy. Ma w zwyczaju odwalić jakąś manianę. Wstyd z takim pokazywać się w towarzystwie.

Ćwoczek – partner cipiora, dominuje wzrostem i masą, jednak z punktu widzenia psychologii społecznej jest pod pantoflem cipiora.

Dieta oreo  – w odróżnieniu od diety paleo nie jemy tu mięsa, a jedynie Milkę Oreo, parówki, zupki chińskie i browary. Racjonalne żywienie, trzy tabliczi Milki Oreo dziennie. W czasie diety Oreo pod żadnym pozorem nie wolno się rozciągać ani trenować w sposób sensowny, gdyż jej dobrodziejstwa zostaną zaprzepaszczone.

Downclimbing – szlachetna dyscyplina hartująca ducha i ciało, jak mawiają Słowacy: „To nie je leženie, to je bitka za život”.

Dreptaki – bliżej nieokreślony, specyficzny rodzaj obuwia górskiego. Albo takie szmaciane trekingi do bieszczadowania. Coś jak terenowy Fiat 4×4 do jazdy po mieście i lansu na parkingu przed ulubionym panelem.

Drytooling – komicznie wyglądająca gimnastyka na przedłużanych zahaczkach z rękojeścią, aparycją zbliżonych do kilofa. A i sam drajtulowiec ma w zwyczaju być umorusany jak górnik. Ta dziwaczna dyscyplina ma na celu maskowanie ciągu azerowań poprzez zwis na kilofie, tak aby wyglądało jak wspinanie klasyczne. Jednakże wprawny obserwator bez trudu dostrzeże różnicę – obciążanie haka (tutaj odmiany skyhook’a), nawet takiego z rękojeścią, to jest nic więcej jak „A-zero”, i właśnie na A0 należy wyceniać każde takie przejście. Należy również nadmienić, że te małpie gaje u wielu osób powodują wadę postawy, kupomięsizm, oraz wzmożony pociąg do alkoholu. Gimnastyki owe mają tyleż wspólnego ze wspinaczką, co letnie wejście na Rysy szlakiem. Droga od wspinacza do drytoolowca zazwyczaj jest spowodowana słabym szponem, brakami w technice lub zbyt dużą masą startową.

Dupotłucznia – droga określana inaczej jako skrajnie trudno, czyli nie żadne tam VI, ale po prostu granica ludzkich możliwości. Oto opis jednej z takich dróg z dzienniczka Słowackiego Horoleżcy: „Cesta byla priekrásna, pochyle platne svetilý na sloncu. Miro podal mi rochlika i tako se povedal: „to je tvoja dlužka”. Moju pozornosť wzbudzilo ploche istnienie – jediný  hrdzavý borhak. Aku sem rád, že urobil sem ten prechod. To nebolo leženie, to byla bitka za život. A Miro to je nepravý priateľ, sľubujem nebudem juž piť s ním Kofoli.”

Typowy dzik

Typowy dzik

Dzik – mocarny kuc, jego siła pozwala mu rozgniatać bicepsem orzechy włoskie, jest obiektem pożądania kukuryn, jego biceps wzbudza zazdrość u zasuszonych na wiór kuco-chłystków i innych suchoklatesów pospolitych. Należy pamiętać, że z bycia dzikiem można łatwo stać się kupą mięsa.

Falafel – inaczej kutafalk, tudzież pipant skalny, zwany również żandarmem.

Futrować – najlepiej pod korek. Inaczej zapełniać kałdun, lub napakować bebech. Chcesz się kupomięsić? Nie masz dużego pola do manewru, musisz futrować.

Góralski ekspres – dwa karabińczyki połączone z absorberem z oscypka za pomocą parcianych plecionek. Może i jest beznadziejny, ale z racji, że jest góralski – swoje kosztuje.

Imbapradawny rytuał kuców, tradycyjnie odbywa się po zmierzchu. Kuce siadają w kręgu przy domowym ognisku, by następnie za pomocą odpowiednich substancji kontemplować przemijający błogo czas i dać sobie moment na odpłynięcie do krainy wiecznej brukwy. Powody odbycia się takiego rytuału mogą być różne, od słabego warunu w skałach, przez życówkę któregoś z dzików, po zbiorowy atak chachorów. Efektem dobrze przeprowadzaonego rytuału imby jest tzw. gorsze jutro, co objawia się zazwyczaj weldszmercem, kapciem w papie oraz ogólnym spadkiem spręża.

Jacques de Trzemjallé – Michel Piola podkrakowskich zerw. Jeśli masz w ogródku jakiś głaz, to nie zdziw się, jeśli któregoś dnia obudzi cię odgłos jego wiertarki, a twoje skały staną się Naszymi Skałami.

Janusz/Grażyna – rozpoznasz ich po specyficznych sloganach: „tak długo się już wspinasz, to jak wysoko potrafisz wejść?”, „Przecież na tej skale są już pierścienie to, po co Ci te karabińczyki?” „Ja to już się wspinam na naturalne ścianki, tam na trasach są mniejsze uchwyty,”, „Ja też się wspinam, byłem na Rysach w sierpniu”; Janusz często odznacza się bardzo charakterystycznym wąsem.

Jebanieniuteńki – przech*j.

Jebaniuteńki – jebaniutki nad wyraz.

Jurand – jurajski wspinacz, który radzi sobie tylko w śliskim połogu, nie umie złapać większego chwytu niż faker. Wzorcem piękna dla jest dla niego najbardziej popularna część Kobylan, wrota Bolecho, oraz Problemówka na Zakrzu. Jedyne przewieszenie, jakie spotkał, to drabina bachara, jednak ze względu na przesąd nawet się do niej nie zbliża.

Kappanastępuje, gdy w akwalungu nie udaje się uzyskać bulbulacji; inaczej zgrzyt, kaszana, kaplica, lipton lub fujka.

Karabińczyk – stalowy pierścień z zamkiem, niezbędny do asekuracyji powrozem. Element wzbudzający powszechne zainteresowanie wśród Januszy.

Kokosizm – droga wspinaczkowego wojownika, która nakazuje mu poddawanie pod wątpliwość klasy przejść kolegów; taka swego rodzaju kontrola jakości. Ważnym atrybutem wojownika jest suwmiarka, którą sprawdza się poziom oddalenia wspinacza od linii ringów.

Koksy – becki, białunio, kreatynka itp., innymi słowy składniki owsianki spożywanej na codzień przez dzików, bądź suchoklatesów, którzy chcieliby się nimi stać, ale i tak im się nie uda.

Kolumbryna – przeciwieństwo kukuryny.

Kołpaki – góralskie onuce mocowane rzemieniem, zabaspieczające trzewiki przed naleciałościami śniegu.

Konkubina – ni to kolumbryna, ni to kukuryna, nie sposób jej określić, lecz od biedy można żyć z nią w konkubinacie, stąd zresztą wywodzi się to określenie.

Kotłownia – miejsce spoczynku poległych w boju alkopinistów łutowieckich. Zagrożenia obiektywne – lawiny z węgla, Giena, Jaca.

Kraby – para stalowych okuć przypinana rzemieniem do trzewików, w celu lepszego podhaczania się o twarde śniegi i lody. Okucia te przypominają kształtem odwrócone wnyki.

Kuc –  aksjomat; pojęcie podstawowe, niedefiniowalne.

Kucanka – kucolina odkukuryniona, zazwyczaj szpachla, płyty karton-gips, rozmaite mazidła i obcas.

Kucolina – swój kuc, tylko żeńska odmiana.

Kucologia – nauka zajmująca się kucami i kukurynami, oraz ich wzajemnym oddziaływaniem.

Kucownik – bojowniczo nastawiony kuc.

Kucwald – zadziorny i rubaszny kuc.

Kukuryn – młodzian o nieco zniewieściałej urodzie, ze słabo zarysowaną, wątłą sylwetką. Swego rodzaju odpowiednik kukuryny wśród kuców, takie ot dziwadło. Często niewyparzoną papą nadrabia życiowe, wspinaczkowe nieudacznictwo. Dziki są go w stanie wykryć już z daleka, gorzej z niczego nieświadomymi kukurynami.

Kukuryna – przeciwieństwo kolumbryny.

Kukuryniarz – kuc przekładający ciągotki do kukuryn nad swe zamiłowania do burkwiarskich degeneracji.

kupomiesizm

Kupa mięsa w trakcie uczty

Kupomięsizm – przemożna chęć do stania się zwitkim mięśni i tłuszczu. Kupomięsizm następuje, gdy owo pragnienie jest nieporównywalnie większe, niż rządza cyfry. Kiedy widzisz że ktoś z twoich znajomym trenuje tylko po to, żeby bezkarnie nażreć się białkiem w proszku, wiedz że to potencjalny Kupomięsiarz. Początkowo udają, że pakują aby zrobić szmatę, później nagle dziwnym trafem okazuje się że są za grubi, aby wstać z krzesła. Kupy mięsa zazwyczaj mają jakieś defekty, zazwyczaj taki kuc jest gruby, brzydki albo łysy, bądź co gorsza wszystko na raz. Klasyczna kupa mięsa jest zawsze najedzona i w dobrym humorze. Aby zostać kupą mięsa poleca się jeść codziennie 1kg kurczaka oraz trzy torciki twarogowe. Codziennie ładować na drągu, jednocześnie pomijając wszelkie inne ćwiczenia. Wraz z czasem Kupy Mięsa zamykają się w sobie, ich plecy garbią się, a barki wysuwają się do przodu, by w przyszłości złączyć się – adepci dążą do uzyskania idealnej formy kuli.

Kurkumina – ekstrakt z kurkumy, nie jest przedmiotem Kucologii. Mimo to niektórzy upierają się, że taka odmiana istnieje, i plasuje się ją między konkubiną a kukuryną.

Kutafalk – inaczej wihajster, pałąk, bądź falafel.

Luj – luj leje w ciukę chlor. Możesz go spotkać kompletnie nietrzeźwego koło południa, gdy zapytasz, co się stało odpowie – Chachory! To one mi to robią! Nie mogę się od nich odgonić, to nie moja wina! Masz może troszku chloru? Muszę zklinować…

Łachudra – niechlujny luj.

ekspedycja

Łumalaje – pierwsza ekspedycja

Łumalaje – Pamir i Hindukusz, Andy i Himalaje, czy też Karakorum – góry te od dawna były atakowane, ich najwyższe szyty zostały zdobyte, a splendor spływał na pierwszych zdobywców. Jest jednak jeszcze jeden, zapomniany rejon, z którego ani jedna z wcześniejszych wypraw nie powróciła. Dziewicze dziewięciotysięczniki, których strzegą trudności 10c+, trzystumetrowe bouldery, temperatury -150°K, czy wiatry wiejące z prędkościami do 8 ‰. Wszystko to kryją Łumalaje.

Małpunia, Małpeczka, Małpka, Krówka – odpowiednio 200, 500, 700, 1000 ml

Mandżur – rozlazłe otoczenie prywatnej przestrzeni biwakującego brukwiarza. Wynika z jego braku zdolności do ogarnięcia czegokolwiek, z powodu stanu, w jakim się znajduje.

Mędralizm – nałogowy odruch sięgania za pazuchę w poszukiwaniu tzw małpuni; ten niewielki artefakt zapewnia alkopiniście siłę tura i psychę kukuczki.

Miro Słowak – podstępny szkodnik sabotujący prace zarządu. Używa forteli i sztuczek, by klubowy budżet wydać na Oreo i jajecznicę na boczaniu.

Odjaniepawlać znaczy to tyle samo, co odpapieżać. Inaczej mówiąc uderzyć w tamburyn z impetem, powodując tym samym konsternację otoczenia. Zasiać w umysłach jakąś niespodziewaną, niezdrową myśl. Ten oto słownik jest najlepszym przykładem jak cudownie można coś odjaniepawlić.

burgundowy-herakles

Pantarej

Ojciec Paneloux – legenda paździerzowych płyt z serca Bronx’u. Słynie z hardkorowych haczeń pięty, baniek na odlew, oraz efektownych wypuszczeń nóg. Chorobliwie precyzyjne ustawienia ciała kwituje zawsze zkrzywiony: „po prostu zhacz pięte, a jak nie zadziała to jebnij”; dla niekumatych Ojciec Paneloux to tylko charyzmatyczny jezuita z Dżumy.

Ordynus – bezczelny typ, nie warto sobie strzępić ryja. Ciska paszkwile bez ładu i składu na wszystkie strony. Nieodłączynym elementem jego braku kultury, jest brak higieny osobistej.

Parch – obszar parchowań. Spytacie, po co zdobywać parch? „Because it exists” – Paulo ‘Mallory’ Cowasto

Parchowanie – karkołomna odmiana wspinaczki stanowiąca połączenie wielowyciągowego boulderingu, ogrodnictwa i świadomego zadawania sobie nieprzyjemności. Podczas parchowania występuje samowojsizm, gdzie wojsowanym i wojsującym jest ta sama osoba. Według nurtu przeciwstawnego do alkopinizmu jest to jedyna droga pozwalająca na osiągnięcie stanu absolutnej brukwy. Nie każdemu jednak jest to dane. Legendy głoszą, że wielu najmocniejszych dzików ledwo uszło z życiem podczas prób zmierzenia się z Parchem. Spośród zasłużonych kardynałów bagna, żwiru i kosówki, wybierany jest największy mistrz tej szlachetnej dyscypliny, który nosi zasłużony i dożywotni tytuł Papieża Taternictwa. Jego wybór oznajmiany jest światu na konklawe odbywającym się w Łumalajskiej Kotłowni, kiedy dym z komina przybierze woń chloru i oscypka. We Francji możemy się spotkać z inną nazwą – Le Parchour.

Pijany Motłoch – każdy wie o co chodzi, przytoczymy tu jednak reklamę pewnej szkoły coachingowej: „Zawsze chciałeś stanowić część pijanego motłochu? Lubisz lać chlor do ryja? Wolisz być „tam i potem”, niż „tu i teraz”? Szkoła degeneracji „Gorsze Jutro” pomoże Ci stracić nadzieję na realizację swych marzeń. Pomożemy Ci odkryć Twoje ograniczenia i zaprzestać wszelkich produktywnych działań, poprzez innowacyjne techniki wizualizacji porażki pod okiem trenera. Z nami osiągniesz dno! Prowadzimy sekcje upadlania się dla początkujących oraz indywidualne zajęcia z regresu osobistego dla zaawansowanych. Pamiętaj, daj z siebie minimum!”

Powróz – nylonowy kabel odziany w parcianą plecionkę, służy do asekuracyji bądź holowania rydwanów.

Regres osobisty – skutek uboczny uprawiania Alkopinizmu. Alkohol negatywnie wpływa na formę wspinaczkową, natomiast aktywność fizyczna zazwyczaj osłabia umiejętność picia. Te dwie aktywności uzupełniają się jak jing i jang, powodując ogólny regres i degenerację społeczną.

Rutabaga – kuc w stanie brukwy, w nordyckiej oprawie.

Rzodkiew – brukiew, która zapuściła korzenie; stabilna w swojej czasoprzestrzeni.

Skurwolamid – lek dla alpinistów i taterników, już dwie pigułki pozwalają w domowych warunkach osiągnąć stan brukwy wraz z towarzyszącymi przymiotami, jak zmęczenie ogólne, obolałe nogi, jadowity smród, bród i ubustwo. Lek wymyślony z myślą o ludziach gór, którzy nie zawsze mają czas w sposób naturalny osiągnąć swój ulubiony stan ciała i ducha.

Słowackie wyceny – wbiłeś się na drogę „bardzo trudno”? Wyczytałeś, że to oznacza IV? Gruby błąd, witamy w krainie rohlików i boroviczki. Nie będzie żadnych bezglutenowych pierożków na mączce kasztanowej. Jeśli w ogóle ci się uda dojść do pierszego stanu, swoją drogą ze spitów wklejanych na mieszance kofoli i majonezu, to i tak pewnikiem obsrasz zbroję. Zapomniałeś, co mówili horoleżcy z drugiej strony grani? „To nie je leženie, to je bitka za život” – naucz się w końcu.

Smocza skóra – nowomodny typ nieprzewiewnego polaru, zwany z angielska „miękką muszlą” (softshell).

Sokolymnos – grecka wyspa na akwenie wielkiego Będkos, mekka wielbicieli skał swoją pochyłością nie zbliżonych nawet do pionu.

Spinka – organizacja z pozoru zajmująca się wklejaniem bolców. Tak naprawdę umyślnie doprowadza do spięć w środowisku, aby sprowokować negatywne komentarze na forach internetowych, które może później ścigać na drodze sądowej. Nie warto sobie szczępić ryja, chociaż ten post i tak pewnie jest już zgłoszony do prokuratury.

Stefan – poszedłeś rozgrzać się na prostą drogę, i ledwo uszedłeś z życiem? Zorientowałeś się, że przy czwartym ringu grozi Ci gleba? Na dodatek ciężko się wpiąć, bo wpinka jest w połowie boulderu? Już możesz być pewien, Stefan był ekiperem.

Suchokletes – osoba antagonistyczna do kupomięsiarza, przykładem takiej postaci jest legendarny Ciućmierz Maciejka. Często zdarza się że suchoklatesi mają nie lada osiągnięcia w skalnej wspinaczce, warto jednak pamiętać że tak na prawdę to jest oszustwo, słabość i niska masa. To się nie liczy.

Szelki – parciane homonto zakładane brukwiarzom do ich rytualnych obrzędów, polegających na podejmowaniu zbędnego ryzyka.

Tentegować – rodzaj czynności dotyczącej wichajstra; przykład: „wytenteguj mi tu kucu falafela bo zerwę bubulator z akwalungu w tym labiryncie kutafalków”.

Torcik twarogowy – tłusty twaróg podany z dużą ilością słodzonych przetworów (również mięsnych), podawany jako przystawka do jajecznicy na boczku.

15182570_1259701264051135_391835685_o-png

Typowa wymiana zdań na Brytanie.

Uniwersum Brytana – Gdzieś w alternatywnym wszechświecie, w głębokich czeluściach kamienic, siedzą betonowe trolle. Lata temu wyrzekli się wspinaczkowego rzemiosła, na rzecz ustalenia zbioru prawd absolutnych i reguł, w trwającym latami dyskursie. Ile to nocy, w pocie czoła, katowane były zawiłości Golden Lunacy? Ile wysiłku kosztowało utworzenie dogmatu udowadniającego bezsens Pezety? Uważasz, że to wiele nie znaczy? Zajrzyj na dno Hyde Parku, a będziesz mógł czerpać garściami doskonale usystematyzowaną wiedzę na temat katastrofy smoleńskiej, oraz niepodważalne dowody na to, że DR Jodłowski to stonka na ciele polskiego wspinaczkowego ziemniaka. Nawet to cię nie wzrusza? Przyjechałeś na weekend w skałki i spędzasz miło czas na rozgrzanych słońcem wapiennych płytach? A zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego to jest w ogóle możliwe? Otóż, kiedy Ty się beztrosko bawisz, na pokładzie Pancernika Brytan, Obersturmbannführer Szalony spuszcza ciężkie torpedy na Pezetę, Nasze Skały i całe wspinaczkowe środowisko. Tej sanacji już nic nie zatrzyma! Tak, to on i jego cierpiętnicze klawiaturogodzyny są jedyną drogą ocalenia dla polskiego wspinania. Coś insynuujesz? Przeproś za DRa Jodłowskiego, i wypierdalaj!

sex_3117-resized

Rytualna arena zmagań w Val di Chocho

Val di Chocho – mekka brukwiarzy. Co roku przyciąga wielu wyznawców, którzy zmierzają tłumnie do wielkiego sanktuarium w sercu doliny. Obrzędy rozpoczynają się od wprowadzenia adeptów w stan głębokiej medytacji. Następnie wyznawcy przybierają formę pijanego motłochu, którzy w dalszej części obrzędu pełnią rolę ludzkiego crashpada. W tym czasie kilkunastu kapłanów zgięcia próbuje przejść specjalnie w tym celu skonstruowany łuk skalny. Sukces, chociaż jednego z nich jest dobrą wróżbą dla całej społeczności na następny rok. Następnie w akcie celebracji spożyty chlor zostaje zawąchany razowym pieczywem. Legenda głosi że to pomaga, lecz tak na prawdę to tylko oszukiwanie samego siebie w imię jeszcze gorszego jutra.

 

Wojsowani tuż przed wywojsowaniem

Wojsowani tuż przed wywojsowaniem

Wojsizm – akt wojsowania. Ofiarę procesu wojsowania zwie się wojsowanym, a oprawcę wojsą, tudzież bandytą. Zjawisko polega na dotkliwym wystawieniu, oszukaniu bądź też zniszczeniu życia wojsowanemu przez oprawcę, który jednocześnie uważa że nic się nie stało, nie ma wyrzutów sumienia i ogólnie ma się świetnie, odczuwa komfort i opływa w dostatek. Proces wojsowania nie jest prosty i w niniejszym opracowaniu zostanie objaśniony na przykładzie: Zespół wspinaczy wyrusza na długą i wyczerpującą wspinaczkę, uprzednio umawiają się z kolegą, że ten odbierze ich nocą z głębokiej Słowacji. Wyczerpani wspinacze docierają w nocy na umówione miejsce, natomiast kolegi odbierającego nie dość że nie ma, to jeszcze nie zamierza się w następnych godzinach pojawić. W ten sposób ze zrównoważonego układu kolega-kolega, przechodzimy w stan wojsowani-wojsa. W wyniku tej reakcji następuje uwolnienie dużej ilości negatywnej energii, koledzy z zasadami mają pH, bo jest kwas, i wiązania koleżeńskie ulegają rozpadowi.

Zwarzywić – inaczej zbrukwić

Żabi Kuc – strzelista turnia w Valle de Cobylanos, do której dostępu bronią ściany stanowiące wzorzec jurajskiego wyślizgu. Swoją drogą francuscy naukowcy proponowali wójtowi gminy zamianę wzorca metra z Sèvres w zamian za możliwość wycięcia wzorca wyślizgu z Żabiego Konia. Ten jednak, mimo sporej łapówki, nie zgodził się. W wywiadzie dla lokalnej gazety powiedział, że bez flaszki żadnych interesów robić nie będzie, czym zresztą zyskał sobie szacunek podległych mu ziemian. Turnia Żabiego Kuca znana jest jednak przede wszystkim z grasujących tam wieczorami stad Chachorów. Boleśnie odczuwa to część lokalnej społeczności spędzająca całe dnie pod sklepem w centrum osady. Są oni żywym świadectwem działalności chachorów, większość z nich od kilkudziesięciu lat nie może się od nich odgonić.

Żelazne rydwany – numerowane środki transportu publicznego zajmujące się wywozem kuców i kucolin z Korony na Sokolymnos, gdzie brutalna siła roztrzaskuje się z impetem o śliski połóg niczym drewniana tratwa niesiona sztormem na skały. Zostaje spełnione Pierwsze Prawo Kokosizmu – „Nie przekłada się”.